Lyrics
, nie skupiam sie zbytnio, ostatnio na rzeczach, sam jestem soczewkami gwiazd, guzior super sayian, energia nakurwia wokol mnie, jak kawalki rozjebanych skal, pojebany vibe tlumaczy wszystko juz w kwestii, dlaczego pojebany tak, wilk bynajmniej. bisz czy tyler?, zaden. guzior goje rany sam, cale uniwersum kopie po nerkach, przewlekla choroba, olewamy swiat, poranna drzemka, typie wypier. dalej, na luzie budze sie, podlewam grass, robie co musze, ide w bluzie sobie po moj obiecany hajs, znieczulony tonami tabletek lekoman, zycie kopie caly czas, jestem ciagle wieloma, a soba, sprawdz jak sie tu odgornie role w ciele, mam dystans do siebie i do ludzi wokol mnie, w sumie tez ruchome cele, wszystko co mi nie podchodzi - ruchome cele, chce w koncu przetarg na ten cheddar, guzior jak mysz, jestem wciaz kuszony serem, wpuszczony miedzy szczeble labiryntu szczelne, kuszony tlenem, zmuszony przebiec, tylko zeby cykl snow przezyc, mysla, ze zeby cel osiagnac juz musza niewiele, gdy prosza, ze mam w nic uwierzyc, i uwierze w to to mam nic juz wtedy, pomalu znika mi z kubka wywar, pomalu wdycham i to jak wplywa na mnie ten haj, nic kurwa tu nie widac, w ogole nas nie widac, w tym calym gownie bo wokol jest mgla, pomalu znika mi z kubka wywar, pomalu wdycham i to jak wplywa na mnie ten haj, nic kurwa tu nie widac, w ogole nas nie widac, w tym calym gownie bo wokol jest mgla, nie zakopalem talentu gdzies tu menciu, wiec na chuj ty kopiesz te dolki pode mna?, pozbywam sie nieprawdziwych bez skruchy, nie ma co kruszyc, samemu wychodze z siebie, pozostajac soba, pora na zmiane, pomimo tego to nadal kojarza mnie tu z jedna poza - pozamiatane, popadam w zamet, przypal i grane, to z nimi zrobie na zawsze porzadek, jezeli czlowiek sie uczy na bledach, to dlaczego mialby miec za zle cokolwiek?, pale to ciagle, wstaje po bombie, pracuje by tyle pegi zgarnac, byle by bylo na kolejna torbe, bo najlepiej wplywam na bebny calgon, smieszy rap co rusz mnie i co rusz mnie, no bo nie jest tak?, ty jesli masz w to wczutke i to w kurwe no to nie wiem sam, to nie to, ze siedze szmat czasu, kleja sie w sumie szesnastki same, niejeden lamus juz lapie tu spinke, a ja bez niej otwieram kazdy zamek, obnazam stereotypy, to heterotypy? to powoli chore, probuja mi wmowic, ze zycie to dziwka, bo niemal przed wszystkimi stoi otworem, ja robie ja, biore wciaz sobie co moje, i co mnie te twoje pierdolenie, prosze cie, jesli samemu nie zejdziesz na ziemie, to uswiadom sobie, ze jakos cie zniose psie, twoj rap to swiadek jehowy, wez lepiej wstydu nie przynos wiecej, skad ci to przyszlo do glowy, ze ktos go wypusci, jak nikt go tu przyjac nie chce?, traktuja cie jak powietrze, bo tacy jak ja zapieraja dech im, przyjmuja mnie tu coraz gorecej, gdy ty to zero bezwgledne #kelwin, pomalu znika mi z kubka wywar, pomalu wdycham i to jak wplywa na mnie ten haj, nic kurwa tu nie widac, w ogole nas nie widac, w tym calym gownie bo wokol jest mgla, pomalu znika mi z kubka wywar, pomalu wdycham i to jak wplywa na mnie ten haj, nic kurwa tu nie widac, w ogole nas nie widac, w tym calym gownie bo wokol jest mgla,
Song details
Artist: guzior