Lyrics

nie jestem zadna gwiazda, choc robia ze mna foty, za moj przyjazd placa banknot, nie musze sie wywyzszac, choc duma mnie rozpiera, czas to pieniadz, kazdy z nich to wspolnik w interesach, nie jestem zadna gwiazda, choc robia ze mna foty, za moj przyjazd placa banknot, nie musze sie wywyzszac, choc duma mnie rozpiera, czas to pieniadz, kazdy z nich to wspolnik w interesach, kiedys z chlopakami zamieszkamy se nowa planete, w koncu co miesiac sie zrzucamy na rakiete, nie mamy przyjaciolek, chodzimy pic na murek, a jak sa chude czasy nieraz trzeba zyc na spole, moze mowic na mnie polski big l, bo jak bedzie trzeba zginac tu za brata - ide, tutaj wszystkie chlopaczyny chodza z zimna krwia, jak jednemu cos zawinisz, to sie wszyscy mszcza, w chuj agresji, sie podnosi slupek rteci, jak po rewirze konfidenci chodza usmiechnieci, a ja kmnie wciaz na wers nowe patenty, farta mam, tylko jak spie robie przekrety, zna mnie tutaj kazdy i wie ile jestem wart, moge wszystko tu zalatwic, jak chcesz to ci skrece kark, nas nie zaskoczysz, bo za dobrze znamy prawdy smak, jak to nie sa te na rekach, to ja nie chce zadnych gwiazd, nie jestem zadna gwiazda, choc robia ze mna foty, za moj przyjazd placa banknot, nie musze sie wywyzszac, choc duma mnie rozpiera, czas to pieniadz, kazdy z nich to wspolnik w interesach, nie jestem zadna gwiazda, choc robia ze mna foty, za moj przyjazd placa banknot, nie musze sie wywyzszac, choc duma mnie rozpiera, czas to pieniadz, kazdy z nich to wspolnik w interesach, kiedy jade w trase, no to tesknie za osiedlem, a ziomki do mnie mowia, cos jak, wez mnie gdzies, bo zdechne, jebniecie jest konkretne i jak wracamy tez, a wszyscy popadamy tak, jak warszafski deszcz, to ekipa, w ktorej rzucasz wszystko, aby pomoc, jest awanti, to nie zdazysz wyprowadzic ciosu, jestes w sklepie, to nie zdazysz wyjac nawet sosu, powierzylbym im wszystkim zycie, zamiast bogu, bierzemy zimna flaszke i siadamy gdzies na schodach, i jestesmy tutaj kurwa, nie ze w telefonach, czasem trzeba cos tam puscic, zeby sie utrzymac, a jak cos sie tu urodzi, no to wtedy jest rodzina, dla wszystkich w porzadku no to moze byc tu hotel, nasze matki placza, ze nazywamy ulice domem, z rozpalonym blantem paki slemy w caly swiat, jak to niosa fajne dupy, to nie chcemy zadnych gwiazd, prawdziwe rapery mysla "spotkam kolda to wale na ryj", prawdziwe rapery? to czemu daje tu feat, i czemu chlalem juz dynks z sb mafia i rrx, czemu z que i pato na flakon se moge na miasto wyjsc i jest git, bo jestem normalny, wkurwialy cie lambo i jachty - na prowo jestes podatny, taki srodek, by miec hype i hajs i sie nie bac jutra, taki srodek, co mam ci powiedziec, mea culpa? wykurwiaj, moze wkurwia cie domofon, bo twoj idol to patryk, mam rade pizdo, nie wychodz z klatki, nie chcialem braw i pierdole te lajki, za hype na alcomindz i z tego hajs kupie se nowe najki, skocze na cykacz party, tam walenie konca nie ma, tobie w lozku brakuje "c" - walenie konia, bieda, chlopak z bloku gra o teki sweg i taki swag, jesli nie na ciuchach givenchy, ja nie chce zadnych gwiazd

Song details

Artist: bialas