Lyrics
schyl glowe, to bedzie skurwysynsko stylowe, to bialas, ten czlowiek, aka czlowiek odpowiedz, przejmuje kazdy lokal dobry, to nie pokaz formy, to zwrota, ktora rzadzi, walka o swoje, to nie zawsze krew na piesciach, dzis wystrzele naboje czyli slowa z serca, mam pelny magazynek, ofermy wyszczepilem, jestem tym typem, ktory zyje tym stylem, podobno pijemy sporo bro, staramy sie zawsze miec mine pogodna, choc ludzie przygladaja sie nam jak uchodzcom, my chodzimy na luzie i nie wiemy co chca, nie wiemy nic w ogole, jakby ktos pytal o cokolwiek, mamy swoje grono, nie siedzac przy kompie, kiedys sobie przypomne to wszystko brat, jestem ciekawy czy te marzenia umra w nas, czy wszyscy pojda swoja droga jak bedzie ich kolej?, czy cala przeszlosc skresla jednym wyborem?, b da kolejny zastrzyk prawdy, nie po to, by panny chcialy sie zaprzyjaznic, poki co ten wieczor nie jest darem dla nas, swiat jest dziwny, ale miej wiare bialas, jestem tu od zawsze na zawsze, jeden z tych, ktorego zawsze spotkasz na lawce, po pierwsze, po drugie, po trzecie, po czwarte, dajcie lapy w gore, nie oszczedzajcie gardel, po piate, po szoste, po siodme, po osme, daj lapy w gore, lapy w gore, nie lapowke, po pierwsze, po drugie, po trzecie, po czwarte, dajcie lapy w gore, nie oszczedzajcie gardel, po piate, po szoste, po siodme, po osme, daj lapy w gore, lapy w gore, nie lapowke, tu gdzie mieszkam nie wiele osob kuma ta gre, od nich nigdy nie chce uslyszec "siemano be", te ulice sa puste, pomimo ze ludzie sa na nich 24 na dobe, niejeden znowu sie zamuli z planem, i najebany bedzie probowal byc chuliganem, nigdy nie chce byc na tej kuli panem, od ulic kare zgarniaja pedaly ulizane, typie, gdzies sa te warianty na papier, ja zyje rapem, jestem na tron kandydatem, wiem, ze kochacie te wersy i bity, lap rap dostepny tylko na ulicy, niejeden kolezka tutaj pekl, a powod?, nie wiem, pamietam tylko jek zawodu, grajmy tym stylem, wygrajmy jakos, kurwa nie moge nie byc sentymentalny, daj im plotke do sluchu, potem fotke wydrukuj, a ja pierdolne zwrotke, ktora zrobi ci kuku, nie nauczam, nie jestem nauczycielem, ale moge ci pokazac jak sie zaglusza teren, dobrze wiesz co to skala sum, patrzysz jej w oczy, ale zadna cie nie zwala z nog, wiem, ze jest lato, ale chuj z melanzem, pamietaj zeby miec pasje, to w chuj wazne, po pierwsze, po drugie, po trzecie, po czwarte, dajcie lapy w gore, nie oszczedzajcie gardel, po piate, po szoste, po siodme, po osme, daj lapy w gore, lapy w gore, nie lapowke, po pierwsze, po drugie, po trzecie, po czwarte, dajcie lapy w gore, nie oszczedzajcie gardel, po piate, po szoste, po siodme, po osme, daj lapy w gore, lapy w gore, nie lapowke
Song details
Artist: bialas