Lyrics

choc poniekad, stac sie poeta cos zmienic, dotknac tego nieba na ziemi bez chemii, widzisz tych ludzi? chcesz byc ich szefem?, ja przez ta plyte staje sie ich czlowiekiem, wybieram gre fair, a mojej prefer-, -encje ciagle przedluzaja mi kadencje, oddaje serce, bo mi je oddano, wielu robilo mniej niz im przypisywano, zycie jak analog, kreci sie w kolo, to kolo, dla wiekszosci jest niewola, niektorzy to pierdola, ida po rozwoj, ci co wybrali postoj maja ich za oslow, kazdy chce isc, kupic sobie nowy produkt, ale nikt nie chce isc do glowy po rozum, choc na moment chce byc twoim szczesciem, niewazne czy wersem czy tym, ze jestem, stac sie usmiechem, dla innych, i dla siebie, dla tych dziwnych, i dla ciebie, dla tych pilnych, i sam nie wiem, dla tych przykrych, po prostu dla wszystkich, na caly tydzien, siedzisz ze mna, sie dogadasz, przez kolejne cztery, raz zamulam a raz, miewam humory, bywam kiepski w kontaktach, to moje strony, czarno-biale jak mulatka, moje lekarstwa, wpadam sie wyzyc jak psychol, a inni o sobie, wola gadac raczej cicho, na litosc nie biore, robia tak smutni i nudni, a splacamy to, emocjom ludzi, lubisz to malo, ten zastrzyk to nalog, i nie raz jak gornik bywam czarny od rapu, mam stos karykatur, zgubic moze bezczelnosc, ale gdzies zawsze stoi krzyz, chocby to byl giewont, nic szczegolnego, zyje, brzmi to kolokwialnie, zycie, niektorzy robia z tego inspiracje, chcialbym jak pablo to w obrazkach pokazac, zebys mial frajde i dlugo do tego wracal, stac sie usmiechem dla innych, i dla siebie, dla tych dziwnych, i dla ciebie, dla tych pilnych, i sam nie wiem, dla tych przykrych, po prostu dla wszystkich, dalej, dla innych, i dla siebie, dla tych dziwnych, i dla ciebie, dla tych pilnych, i sam nie wiem, dla tych przykrych, po prostu, zadzwon do mnie, albo pusc mi bzyka, nie lubisz poniedzialkow to wpadnij na ulice mickiewicza, pomoge sprawic, ze ten szary kolor zaraz znika, mam siedemdziesiat piec kilo dobrego humoru ktorym cie witam, dziekuje za to co mam i prosze o wiecej, i z ta prosba, wysylam w swiat moja energie, ten bumerang wraca ze zdwojona moca, bym mogl odczytac, jak sie uklada dla mnie kosmos, starzy ludzie sie nie smieja nie tylko z braku zebow, a ten twoj chlopiec, juz jest stary, w wieku dwudziestu pieciu, wez go wymien, szukaj lepszego modelu, albo wsadz mu w dupe pare energizerow, ta, chce byc twoim przyjacielem jak joey tribbiani, na razie tylko przyjacielem, bo tylko raz bylem zakochany, i niech to bedzie bombowo jak w londynskim metrze, bedziesz zadowolona, ze oddychasz tym samym powietrzem, nie czekam na wiosne, bo ona zawsze jest ze mna, masz do mnie prosbe, chcesz byc moja krolewna, te zwrotki to czasem czerwony dywan dla nich, bo mam w rekawie asy by dac im troche magii, stac sie usmiechem dla innych, i dla siebie, dla tych dziwnych, i dla ciebie, dla tych pilnych, i sam nie wiem, dla tych przykrych, po prostu dla wszystkich, dalej, dla innych, i dla siebie, dla tych dziwnych, i dla ciebie, dla tych pilnych, i sam nie wiem, dla tych przykrych, po prostu

Song details

Artist: bialas