Lyrics
, zawsze sie czulem tu lepszy od reszty, czulem na sobie spojrzenia jak szpaner, pare chwil pozniej szedlem do kolezki, ostatnim hajsem sie dzielic na szame, chcialem miec suki najlepsze, chcialem tu zyc jak zarobas, potem ze zlamanym sercem, siedzialem sam i plakalem jak bobas, jebie pomniki ze zlota, materializm, slawnych kumpli, kiedys bylem fajny urwis, dzis to zmien na chamski, prozny, w chuj zepsulem, moja wina, wodka, ziolo, kokaina, brat byl zawsze ze mna typie, nie wiem jak brzmi glos kaina, serce dobre mam, jak moja mama, tylko wpadlo w sidla, wiem, ze dzis jest bardzo dumna z syna, bo wam dalem przyklad, jak z malego miasta wyrwac sie i zostac szanowanym, ziomki zawsze mnie witaja z otwartymi ramionami, wozic to sie moge w tekstach, bo mam skille nieprzecietne, spytaj ludzi po koncertach jaki bylem, jaki jestem, taki bede zawsze, z duma lamie znow bariery, trwam, propsujecie to czy hejtujecie, wiem, ze dzieki wam, dostalem za to co robie, mordy, pierwszy diss, hajs, na moim fanpage'u pierwszy lajk i pierwszy diss, wy daliscie mi tu poczuc co to znaczy wstyd, hype, moja praca leb mi ryje, mow mi chris kyle, ponoc jak masz na kogo liczyc, licz na siebie, znam to, puszcza cie dopiero gdy bedziesz w potrzebie; lifeboat, i jak pytaja co strzelilo mi do glowy, tu gdzie w pedzie za sukcesem, niektorzy moga wszystko zrobic, mow mi chris kyle. chcialem pomoc mlodym mcs, bo mi nie pomagal nikt, tak skad jestem, tak jak wszedzie, mtos poganial, to mial kwit, czulem to za prosta droga, ja mam inny nawyk od lat, jezdzilem na bitwy po szmal, inni mieli sprawy w sadach, mieli beke, ze nagrywam, zycie chcialem madrze zmienic, wyszla pierwsza wielka bitwa, ida za mna podnieceni, dzisiaj: "bialas rozjeb reszte", miesiac wczesniej: "co za pojeb", siedzi w domu znow nad tekstem, zamiast dzielic koks na stole, potem gramy coraz czesciej, solar, bialas - nowy rozdzial, znowu w obcym miescie ktos nas poznal, mamy spory rozmach, szanowani, starzy gracze, zaczynaja brzeczec o nas, mowia, ze pokory brak nam, do nas ciezko sie przekonac, fala hejtu tak ogromna, jakbym wszystkim corki sciemnial, dekoncentrujemy, przy nas marley by upuscil skreta, tacy juz bedziemy, z duma lamiemy bariery, blau, propsujecie to czy hejtujecie, wiem, ze dzieki wam, dostalem za to co robie, mordy, pierwszy diss, hajs, na moim fanpage'u pierwszy lajk i pierwszy diss, wy daliscie mi tu poczuc co to znaczy wstyd, hype, moja praca leb mi ryje, mow mi chris kyle, ponoc jak masz na kogo liczyc, licz na siebie, znam to, puszcza cie dopiero gdy bedziesz w potrzebie; lifeboat, i jak pytaja co strzelilo mi do glowy, tu gdzie w pedzie za sukcesem, niektorzy moga wszystko zrobic, mow mi chris kyle. wybralem to swiadomie, lata pracy daly efekt, bo dalem dobry przyklad, nawet bedac zlym czlowiekiem, zgubilem sie na chwile, jak dziecko w hipermarkecie, wszystkiego sprobowalem, teraz moge zyc na diecie, i nawet jak uslysze, ze moj rap jest pusty, prozny, z kazdym hejterem face to face gadam, jak rowny z rownym, ja nie obrazam sie, ze to nie trafia w czyjes gusta, mam swoje zdanie, ty masz swoje, luz jest, zycze zdrowka
Song details
Artist: bialas