Lyrics
bezpowrotnie. nobocoto, ej ty, chcialem porozmawiac chwile, pewnie sobie pomyslisz, ze sie za toba stesknilem, minelo sporo czasu, masz chlopaka i spokoj, slyszalem, ze juz nie mozna cie znalezc na tym bloku, w tamtym roku widzialem cie przy lawkach, nasza znajomosc to dosc dziwna sytuacja, na poczatku nie chcialas gadac ze mna, finalnie ja odszedlem no i plakalas niejedna noc, stop, to tylko wspomnienie i nie ma szans zebysmy wrocili do siebie, myslisz, czemu gadam o tym ponownie, po to zeby stad odejsc bezpowrotnie, wstawalem rano i jechalem na jutrzenke, nikt mi nie mowil, ze jestem zamulencem, przyznam, ze nie bylem krolem w dziedzinie, ale bylem w chuj pewny, ze mi to nie przeminie, czulem sie wielki smigajac rewirem, i kleilem wity co chwile, a byle kto, pies albo lamus nie mogl nam przeszkodzic, jak sie wbijalismy na murki i schody, pewnego dnia zaczalem miec dosyc, ale posmigalem jak ziomus poprosil, zlamalem blat, napisalem zwrotke, i nagle odeszlo to bezpowrotnie, czemu to o czym kiedys opowiadalem z pasja, nagle we mnie zgaslo i przypomina sie rzadko, ale na tyle czesto, by oddac temu props, wiec oddaje props i znikam stad bezpowrotnie, czemu to o czym kiedys opowiadalem z pasja, nagle we mnie zgaslo i przypomina sie rzadko, ale na tyle czesto, by oddac temu props, wiec oddaje props i znikam stad bezpowrotnie, mialem pilke do kosza, chcialem zawsze pograc, a moim bogiem byl wtedy michael jordan, skrecona kostka byla jak klatwa, tak to wkurwialo jak pizde rzezaczka, i nie bylo boisk, a jesli juz byly, minelo w chuj czasu zanim nas wpuscili, banda wiesniakow robila znow problem, gdy banda dzieciakow walczyla o progres, krecilem pilke na palcu ziomus, jak ten kolezka z logo bostonu, dzis choc jest bojo nie gramy, to podle, to tez, niestety, poszlo bezpowrotnie, ziom, bylo nas wiecej i byl tu luz, a na lawce nas bylo pietnastu, nie dwoch, wode pilismy jedynie czasami, nie bylismy az tak zdegenerowani, dupy wygladaly jak spelnienie marzen, sluchalismy tylko rapu z przekazem, kazdy mial respekt do siebie nawzajem, a zawisc tu byla jakims obcym krajem, wiekszosc odpadla, coz, zyje sie dalej, zostali ze mna tu ci ludzie, na ktorych stawialem, tamte momenty wspominam bardzo dobrze, ale to zniknelo juz bezpowrotnie, czemu to o czym kiedys opowiadalem z pasja, nagle we mnie zgaslo i przypomina sie rzadko, ale na tyle czesto, by oddac temu props, wiec oddaje props i znikam stad bezpowrotnie
Song details
Artist: bialas